STOWARZYSZENIE LOTNICTWA
EKSPERYMENTALNEGO

EAA 991

  • Linki

    • aph.org.pl

      Aeroklub Podhalański im. Leopolda Kwiatkowskiego Nowy Sącz

    • dlapilota.pl

      Portal lotniczy - najnowsze informacje dotyczące lotnictwa na świecie oraz w Polsce.

    • Samoloty Samoloty w Lotnictwie Polskim
    • Eagle Portal lotniczy nie tylko dla orłów
    • Eagle FlyingTV.pl - filmy lotnicze - telewizja lotnicza promująca lotnictwo i sporty lotnicze.
  • Stowarzyszeni w RWD

Wyspa Uznam - Heringsdorf / Świnoujście 4–6 września 2015

Wyspa Uznam - Heringsdorf / Świnoujście 4–6 września 2015

Wyprawa RWD-5 najdłuższą jak dotychczas trasą i pierwszy lot naszej historycznej maszyny poza granicę. Wszystko przy bardzo nieciekawej pogodzie i ciekawych wrażeniach załogi. Opisane barwnie, z typową dla młodości świeżością przez Mateusza Dzikowskiego.

Uznam Air Show, to pierwsze tego typu transgraniczne pokazy lotnicze organizowane w Świnoujściu oraz na położonym nieopodal niemieckim lotnisku Heringsdorf. Nasze Stowarzyszenie Lotnictwa Eksperymentalnego zostało zaproszone na tę po raz pierwszy organizowaną imprezę, a więc nie mogliśmy odpuścić takiej okazji. Od lotniska Heringsdorf znajdującego się tuż u wybrzeża Bałtyku dzielił nas przelot przez całą Polskę, dlatego też zdecydowaliśmy sie polecieć tam dzień wcześniej w piątek przed pokazami.

Z samego rana umówiliśmy się z Panem Józkiem Wójtowiczem na lotnisku w Łososinie Dolnej. Ja miałem trochę prościej, bo dotarłem na lotnisko autobusem , Pan Józek tym razem miał troche bardziej utrudnione zadanie, bo dolatywał z Rabki swoim samolotem, a pogoda tego dnia nas szczególnie nie rozpieszczała. Na szczęście po kilku godzinach tuż przed godziną 11 udało się Panu Józkowi przedrzeć przez chmury i doliny i dolecieć szczęśliwie do Łososiny.

Ja w międzyczasie przy pomocy niezastąpionego Janusza Misia zatankowałem RWD i uzupełniłem olej w silniku. Po sprawdzeniu pogody zrobiliśmy sobie jeszcze krótką odprawę - papiery gotowe, samolot przygotowany, plan lotu złożony, lecimy !

Tuż po starcie z Łososiny pogoda była nadal bardzo słaba, deszcz siąpił nieubłaganie a podstawy chmur wiły się po szczytach gór i gdzieniegdzie przysłaniały całkowicie doliny. Jakoś jednak posuwaliśmy się do przodu. Na krakowskiej częstotliwości ruch był bardzo malutki, lecieliśmy tylko my i jakaś cessenka w okolicach Kielc.

Po pewnym czasie dotarliśmy w okolice Opola, pogoda wreszcie sie poprawiła z naszych 300 metrów podstawy do może jakiś wybłaganych 500 metrów. Do Leszna dolecieliśmy jednak w pięknej pofrontowej pogodzie, szlaki cumulusów biegły po niebie, a na radiu słychać było szybowników meldujących piękne podstawy i całkiem niezłe noszenia. Po lądowaniu wykonaliśmy szybką rotację na tankowanie i ruszyliśmy dalej.

Po drodze z Leszna do Heringsdorfu mijaliśmy trzy farmy wiatraków i mnóstwo wysokich przekaźników radiowych, ech jak ta przestrzeń jest naszpikowana pułapkami, trzeba uważać ! Po pewnym czasie dolecieliśmy do naszego granicznego punktu PESEL i pożegnaliśmy się z Poznań Informacją. Chwilkę później próbowaliśmy nawiązać kontakt z Bremen Informacją, ale niestety bezskutecznie, chyba byliśmy zbyt nisko i daleko aby nas usłyszeli. Skontaktowaliśmy się wiec bezpośrednio z wieżą w Heringsdorfie i dostaliśmy zgodę na kontynuowanie podejścia do lądowania. Na prostej ustawiał się za nami prywatny odrzutowiec cessna citation, robiło się ciekawie, w dodatku to wszystko w otoczeniu przepięknych widoków Bałtyka i wyspy Uznam, było po prostu pięknie !

Po wylądowaniu przywitaliśmy się z wszystkimi i przy zachodzącym słońcu odprowadziliśmy nasz samolot do hangaru. Wieczorem, wraz z pozostałą lotniczą ekipą pojechaliśmy autobusem do hotelu do Świnoujścia.

Na drugi dzień, zaraz z samego rana tuż przed godziną 8, zameldowaliśmy się na lotnisku w Heringsdorfie. Samolot przeciągnęliśmy do głównego hangaru ,w którym odbywała się wystawa statyczna i spod którego RWD-5 miał odkołowywać do startu nad świnoujskie wybrzeże.

Po dotarciu do głównego hangaru byliśmy pełni zachwytu, znajdowało się tam wszystko co można było sobie tylko wyobrazić, pełno Warbirdów, m.in Jak-9, Texan, Mustang, Messerschmitt, Jungmanny, Tiger Moth i wiele wiele innych i to w dodatku wszystko w stanie lotnym. Brakowało tylko niestety dwóch Spitfire’ów , które odleciały na prace okresowe, ehh jaka szkoda. Po dłuższym czasie okazało się, że właścicielem tych wszystkich maszyn jest jedna osoba , zdumiewające !

Pogoda przez cały weekend niestety nie rozpieszczała nas, ulewne i przelotne deszcze przechodziły co jakiś czas na zmianę ze słońcem przebłyskującym przez porozrywane niebo. Cały ten misz masz pogodowy odbywał się w akompaniamencie porywistego wiatru który ściągał czapki z głów.

W sobotę wieczorem tuż po pokazach, organizatorzy zaprosili nas na wspaniale przygotowane „hangar party”. Odbywało się ono w Świnoujściu w starym... hmm no właśnie gdzie, coś jakby „Krakowskim Barbakanie”.

Ten klimat, ludzie i jedzenie, wszystko wspaniałe, aż żal było opuszczać późną nocą to miejsce, ale w niedziele miał być kolejny długi dzień przed nami.

W niedzielę, wczesnym rankiem, po przebudzeniu się, patrzymy za okno, pogoda była niestety nadal paskudna, wiało jeszcze mocniej, lało ciurkiem z nieba a chmury szalały nisko po ziemi. Na briefingu po dyskusjach i analizach pogody pierwszy blok pokazów został opóźniony o 1,5 godziny. Zagryzaliśmy zęby analizując pogodę, coraz bardziej żegnaliśmy się z myślą, że wrócimy wieczorem do domów.

RWD był zaplanowany na pokazie jako pierwszy, wszyscy mieli w głowie zakodowane, że mamy jeszcze całą Polskę do przemierzenia. Po pewnym czasie przyszedł komunikat, pierwszy blok pokazów odbędzie się. Piloci powskakiwali do maszyn , a RWD wyruszyła w swój lot nad publiczność w Świnoujściu.

Po powrocie na lotnisko, szybko zatankowaliśmy maszynę, sprawdziliśmy plan lotu, dogadaliśmy ostatnie rzeczy przed pierwszym odcinkiem do Leszna i odkołowaliśmy do startu. Po oderwaniu się od ziemi było czuć porywisty, sztormowy wiatr. Patrząc w dół, było widać jak ogromne fale przesuwały się w kierunku brzegu. Wiatr przeszkadzał, ale podstawy chmur były bardzo przyzwoite, pogoda poprawiła się , a słońce przedzierało się dość mocno przez chmury.

Po około 30 minutach lotu zauważyliśmy stopniowe pogarszanie się pogody, chmury zaczęły powoli schodzić do „parteru”. My jednak trzymaliśmy się zaplanowanej trasy. Chmury zaczęły wić się po ziemi , a my razem z nimi. Kolejne 20 minut minęło już mniej spokojnie, obfity deszcz wraz z porozrywanymi chmurami rozbijał się o naszą maszynę. Mknęliśmy ku Lesznie z bardzo mocnym tylnim wiatrem, prędkość dochodziła do 240 km/h prędkości względem ziemi. Informator Lotniczy z Poznania coraz częściej dawał nam komunikaty pogodowe, ciężko było je usłyszeć, do licha ! Pogoda była bardzo niekorzystna, ale stopniowo przedzieraliśmy się do przodu. Robota w kokpicie była tego dnia solidnie porozkładana, każdy miał co robić, radio, nawigacja, kontrolowanie parametrów, sterowanie i oglądanie się w około, wszystko miało wtedy naprawdę duże znaczenie. Szczęśliwie jednak dolecieliśmy do Leszna. Tuż przed lądowaniem informator z Poznania żegnał się z nami przez radio i dodawał otuchy, że jak szybko uwiniemy się na ziemi z tankowaniem, to zdążymy uciec przed tą brzydką pogodą, od Opola już ponoć pogoda się znacznie miała poprawiać. Po lądowaniu w Lesznie szybko pobiegłem przebrać się na stacje benzynową, cały byłem mokry od deszczu , który przedzierał się nam do środka do kabiny. Sprawnie zatankowaliśmy paliwo łamiąc przy tym nasz parasol na kawałki, wiatr i deszcz był niemiłosierny tego dnia. Zapakowaliśmy się szybko do środka, zacisnęliśmy zęby i nadeszła chwila prawdy, włączamy zapłon, iskrowniki, rozruch i…. uff odpalił, kolejny raz się udało ! Po starcie szybko obraliśmy kurs na Łososinę, wiliśmy się z powrotem po ziemi, ale lecieliśmy już z myślą, że jeszcze 30 minut, może godzina i będzie lepiej. Po drodze mijaliśmy piękne lotnisko w Oleśnicy. Kiedy minęła pierwsza godzina naszego lotu, dolatywaliśmy zgodnie z informacją do naszego upragnionego przebijającego się słońca. Kolejny raz nam dolało, mokrzy kontynuowaliśmy lot do naszego celu. Na Poznań informacji co pewien czas, słyszeliśmy tylko jak samoloty tuż po starcie powracają na lotniska, nie ma się co dziwić, w taką pogodę nie było żartów, nie ma mocnych, trzeba uważać. Koło Gliwic i Katowic omijaliśmy południową stroną jeszcze jedną burzę, w oddali widniały już przed nami kominy w Skawinie, widoczność była bardzo dobra, najważniejsze – dom był coraz bliżej. Po kolejnej godzinie lotu dolecieliśmy do Łososiny, cali, zdrowi i szczęśliwi. Na ziemi wraz z pomocą naszego nieocenionego Janusza Misia zapakowaliśmy sprawnie RWD do hangaru i podaliśmy sobie dłonie na pożegnanie. To był lot, pełen kolejnego lotniczego doświadczenia. Do zobaczenia, do następnego !

P.S. Robiąc ostatnie poprawki do powyższego sprawozdania obserwuje z balkonu podchodzącego do lądowania na Okęciu RWD-5R, leci na NOC W INSTYTUCIE LOTNICTWA, jaka szkoda że dopadła mnie jesienna grypa i nie zawitam tam, za to miałem z samego rana „piękny widok”.

Galeria

19 października 2015 r.

Copyright © by Stowarzyszenie Lotnictwa Eksperymentalnego EAA 991

Naszą stronę czytano 379544 razy