STOWARZYSZENIE LOTNICTWA
EKSPERYMENTALNEGO

EAA 991

  • Linki

    • aph.org.pl

      Aeroklub Podhalański im. Leopolda Kwiatkowskiego Nowy Sącz

    • dlapilota.pl

      Portal lotniczy - najnowsze informacje dotyczące lotnictwa na świecie oraz w Polsce.

    • Samoloty Samoloty w Lotnictwie Polskim
    • Eagle Portal lotniczy nie tylko dla orłów
    • Eagle FlyingTV.pl - filmy lotnicze - telewizja lotnicza promująca lotnictwo i sporty lotnicze.
  • Stowarzyszeni w RWD

Samotne drzewo

Samotne drzewo

Navigare necesse est  ( Żeglowanie jest niezbędne ) -  z łacińskiej  sentencji  z czasów antycznych słowo „nawigacja” uściślono później do sposobu właściwego wyboru trasy żeglugi, zwłaszcza przy złej pogodzie i w nocy . By to ułatwić już w III w p.n.e. na wysepce Faros u wejścia do Aleksandrii zbudowano 120-metrową latarnię morską, której światło widać było z odl. 300 stadiów ( 55,5 km )

Latarnia istniała 1000 lat, jej kres spowodowało trzęsienie ziemi. A latarni wyznaczających statkom drogę i ostrzegających przed niebezpieczeństwem powstało później tysiące i większość ich mimo postępu radionawigacji funkcjonuje do dzisiaj.

W wieku XX, gdy zdecydowano się również na lotniczą nocną komunikację, osygnalizowanie świetlne lotnisk było oczywistością, postanowiono iść dalej i oznakować specjalnymi latarniami trasy lotów. Pionierami w Europie byli Niemcy, którzy już w 1926 r  wyznakowali świetlny szlak z Berlina do Królewca przez Gdańsk.  W podobny sposób w Polsce wytyczono w latach 30- tych trasy Warszawa – Poznań i Warszawa – Lwów.

Technicznie przedsięwzięcie wyglądało następująco -  co 20, 30 km instalowano na wysokich masztach bardzo silne projektory elektryczne przy dobrej przejrzystości powietrza widoczne z odległości 100 km, przy gorszej z 50 km. Sprzyjał temu słaby stopień zelektryfikowania kraju, praktycznie owe maszty świetlne nie miały żadnej niekorzystnej dla identyfikacji konkurencji.

W dzień lotnikom pozostawała mapa i ... No właśnie, ze wspomnień ówczesnych wynika, że w przypadku zagubienia się należało wyszukać stację kolejową i zniżywszy się przeczytać jej przepisowo wystarczająco dużą nazwę. Dalej już tzw. torodromą  lub przy lepszej znajomości regionu na przełaj. By taką nawigację uprzystępnić, z inicjatywy LOPP  od końca lat dwudziestych na dachach  większych budynków publicznych w małych miejscowościach zaczęły pojawiać się kolosalnymi literami ich nazwy.

Dawało to obopólną przyjemność –  i lotnikom, i mieszkańcom owych miasteczek mogących niebu i światu przypominać o swoim istnieniu. Relikty tych napisów jeszcze po wojnie można było spotkać, zwłaszcza na starych budynkach fabrycznych. Goniometry, radionamiary, radar czy wreszcie genialny Global Positioning Sistem odsunęły w cień archaiczne metody nawigacji. Czy zawsze i wszędzie?

Polska jest krajem nizinnym, obszar gór zajmuje jedynie niecałe 3 % powierzchni kraju. Lata się więc u nas  przeważnie nad równiną. Nad górami z musu latają miejscowi, inni – mam na myśli loty rekreacyjne – dla urozmaicenia, bo widokowo ciekawiej. Ale i trudniej.

Choć ostatnio liczba ich wzrasta, typowo górskich lotnisk mamy niewiele. Jednym z nich jest Łososina Dolna, usytuowane w rozszerzeniu doliny rzeki Łososiny w kotlinkę długości ok. 3,5 km i szerokości nie sięgającej nawet kilometra. Użytkowane przez Aeroklub Podhalański lotnisko liczy na długość od płotu do płotu 1150 m, oznakowane pole wzlotów jest mniejsze ( 150 x 800m ) 

Kulminacje wzgórz w promieniu od 1 do 7 km przewyższają płytę lotniska od 230 do 667 m.

Z lotniska korzystać można na warunkach VFR ( Visual Flight Rules  - lotów z widocznością ) co w górach szczególnie istotne; ukształtowanie terenu narzuciło też usytuowanie łatwych do identyfikacji  punktów VFR dolotu do lotniska  - CHARLIE ( zapora Jeziora Czchowskiego )  KILO ( długi most na Dunajcu w Kurowie i UNIFORM ( most na Łososinie w Ujanowicach )

Ale  z widocznością tu jak z pogodą w górach, różnie. Bliskie sąsiedztwo dwóch sztucznych jezior na Dunajcu ma wpływ na częste zaleganie przyziemnych mgieł w dolinach. Dla odmiany niski pułap chmur zasłania wierchy i gronie, umożliwiając co najwyżej niepewny lot dolinami. Wtedy najlepiej uciekać od gór najdalej.

A tutejszy pilot przy gęstniejącej aurze zbliżający się ku łososińskiemu lotnisku od punktu KILO, wytęża wzrok i woła przez radio – Widzę samotne drzewo!

A gdy lotnisko mu odpowie – Ja też widzę -  już wie, że wyląduje w warunkach widzialności pasa.

Nie ujęte w instrukcji operacyjnej samotne drzewo na wzgórzu. Właściwiej: Samotne Drzewo. Bo dla swoich  jedyne i samo w sobie.

Galeria

Lata 30-te. Na dachu szkoły widać fragment nazwy TYMBARKPunkt VFR CHARLIE . Strzałka wskazuje lotniskoPunkt VFR KILOPrzy takiej pogodzie w górach da się jeszcze latać ......ze świadomością   pogorszenia widoczności w każdej chwili .Piękna zimowa panorama szczytów, ale w dolinach „kicha”Tu odwrotnie – niski pułap chmur na zboczach gór.Samotne Drzewo na kierunku dolotu do lotniska – z powietrza ...... i z poziomu lotniska.
18 stycznia 2016 r.

Copyright © by Stowarzyszenie Lotnictwa Eksperymentalnego EAA 991

Naszą stronę czytano 379528 razy